Poród na Wyspach?

Moi bliscy znajomi właśnie doczekali sie w Anglii potomstwa. Wbrew opiniom, które słyszałem wcześniej, z poziomu opieki położniczej przed i w trakcie porodu byli bardzo zadowoleni. Co więcej – mówimy o podstawowym poziomie usług medycznych, bez jakichkolwiek dopłat. Jaka jest więc prawda: warto rodzić tu, czy może – jak wciąż sądzi spora grupa mieszkających tu Polek – trzeba na ten czas wrócić do kraju?

Obiegowa opinia o brytyjskiej służbie zdrowia…

navel…nie jest wśród polskich imigrantów najlepsza. Sporo się słyszy o trudności w dostępie do lekarza, brudzie w szpitalach czy wreszcie o anegdotycznym wręcz zamiłowaniu brytyjskich lekarzy do paracetamolu, który w ich rękach zdaje się być lekarstwem na wszelkie bolączki świata.
Tym bardziej byłem zaskoczony, gdy odwiedziłem parę młodych Polaków z Southampton, którzy podzielili się ze mną bardzo pozytywną opinią o tutejszej opiece nad nową mamą i jej dzieckiem.

– Ciążę prowadzi położna a nie jak w Polsce, lekarz – opowiadają młodzi rodzice. – Ale co z tego wynika? W Polsce przez lekarza pacjentka jest zbywana a jeśli chce być potraktowana lepiej, musi zapłacić w jego prywatnym gabinecie. Nasza położna do swoich obowiązków przyłożyła się naprawdę solidnie. Byliśmy do rodzicielstwa przygotowani bardzo dobrze teoretycznie, a do tego pomogła nam się zorientować w tutejszym systemie pomocy społecznej. Dzięki niej wiedzieliśmy co się nam należy na dziecko, jak się starać o maternity, kiedy i gdzie wysyłać aplikacje… To bardzo dużo. Wreszcie sam poród: o warunkach w Polsce słyszałam od koleżanek. Dlatego byłam naprawdę zdziwiona, gdy się okazało, że w ramach podstawowego ubezpieczenia należy nam się osobna sala, a żona w każdej chwili porodu może poprosić o znieczulenie, bez żadnej dopłaty. Nie chciała go, więc do woli mogła korzystać z gazu znieczulajacego.

Gdy opuścili szpital ze świeżo upieczonym potomkiem, odwiedziła ich niemal natychmiast przydzielona położna, by sie upewnić, że dziecko ma właściwą opiekę; oraz specjalna opiekunka społeczna, której zadaniem było nauczenie młodej mamy… jak karmić piersią.

Jak to dawniej bywało

Sam ojcem zostałem dwadzieścia z górą lat temu, jeszcze w końcówce PRL-u. O byciu przy narodzinach dziecka mogłem jedynie pomarzyć, a o panujących w szpitalu warunkach i nastawieniu do pacjentek słyszałem wiele opowieści od żony i jej koleżanek. I szczerze powiedziawszy – nie zachęcały one do macierzyństwa. Polki wówczas rodziły niemal taśmowo, na odgrodzonych zasłonami łóżkach w wielkiej wspólnej sali. O znieczuleniu mogły jedynie marzyć, podobnie o ciepłym słowie otuchy ze strony położnej. Odzywki typu: „Zamknij się, nie trzeba było sie puszczać”, były na porządku dziennym.

Jednak minęły dwie dekady. W poszukiwaniu aktualniejszych opinii zawędrowałem więc na fora internetowe młodych matek. Oto najciekawsze z opinii:

Agais: „To nie są mity. Nie wiem, jak w Anglii, ale ja mieszkam na Islandii i niedawno rodziłam w jednym z tutejszych szpitali. Mogę spokojnie zaręczyć, że żadna, nawet prywatna klinika w Polsce nie da kobiecie takiego komfortu, jak zwykły szpital na Zachodzie. Możliwość rodzenia w wannie, nawet w ostatniej chwili można sobie wybierać czy sala zwykła (wyposażona w różne sprzęty relaksujące), czy wanna. Możliwość porodu w towarzystwie do dwóch osób; położne milutkie jak tylko własna mama może być. Ja sama rodziłam w wannie, przy zapalonych świeczkach i przygaszonym świetle; nie chciałam muzyki, chociaż mi proponowano. Wkurzałam się na położną, jak mnie prosiła, żebym się raczyła przekręcić do pozycji,w której ona może mnie zbadać, a ona dalej była milutka, chociaż darłam się wniebogłosy! Po porodzie wylądowałam w sali, gdzie oczywiście maleństwo było ze mną, ale w każdej chwili mogłam je oddać, żeby się wyspać czy wziąć prysznic. Ubranka, ręczniki, koszule dla mnie, pieluszki – wszystko bez ograniczeń można było używać i nie musiałam na nic uważać, czy np. nie poplamię czwartej sztuki z rzędu tego dnia. Oczywiście telewizor w pokoju i wizyty dozwolone prze całą dobę. Mąż mógł nawet spać u mnie w pokoju, jeśli byśmy chcieli. To nie są mity, że w krajach lepiej rozwiniętych kobiety rodzące traktuje się o wiele lepiej.”

..

Szaramysza: „ Służba zdrowia w Anglii to tragedia. To nie Niemcy i nie Holandia. Wiem, bo widziałam. Syf gorszy niż w Polsce – chodzi mi o publiczną służbę zdrowia. Żaden Angol nie korzysta z tego przybytku, wszyscy płacą dodatkowe ubezpieczenia i chodzą prywatnie. Tylko azylanci i imigranci korzystają z państwowej, bo muszą”.

.

Iwi30: „Te wszystkie słowa o darmowej, państwowej służbie zdrowia w Anglii to, niestety, prawda. Ja też mogę się pod wcześniejszymi wypowiedziami podpisać. No, może traktowanie pacjenta trochę lepsze i standardy na porodówkach trochę lepsze niż w Polsce, ale za to na jakiekolwiek badania to się wieki czeka, a w przychodniach zdrowia mają sprzęt przedpotopowy. Ale najbardziej to mnie śmieszy ich podejście. Ich lekarze, by wszystkie dolegliwości paracetamolem leczyli. Jeśli chodzi o komunikowanie się w szpitalu to można poprosić o tłumacza, z tym nie ma problemu”

.

Roxelka: „Jaka dzielnica, taka obsługa… niestety. Cztery lata mieszkałam w samym Londynie, a od roku mieszkamy z mężem na peryferiach. Mam super przychodnię, wyposażoną w sprzęt najlepszej jakości, szpital, w którym za dwa dni będę miała cesarskie ciecie jest czysty i zadbany. Obsługa bardzo miła i uprzejma. Nie straszcie ludzi dopiero co przyjeżdżających, bo jak czytam coś takiego, to sama w szoku jestem. Fakt, ciążę prowadzi położna (jeśli nie ma komplkacji). Ja latałam mimo tego co miesiąc do Polski na badania (bo faktycznie mniej ich tutaj robią). Dopiero w 30 tygodniu ciąży właśnie w Anglii odkryli, że mam niskie łożysko i że nie dam rady urodzić naturalnie.. Dodam, że badał mnie czarny lekarz, a konsultantem była Hinduska…co za różnica, jaki kolor? Dla mnie ważne jest, że wykryli to zanim mi się zaczął poród, bo mogłoby być źle. Jeżdżę do szpitala co dwa dni na kompleksowe badania i nikt nie robi problemów. Następny przykład to moja koleżanka, która rodziła cztery miesiące temu. Miała super obsługę (ale poród z dużymi komplikacjami). Ona też nie powie złego słowa na obsługę w czasie porodu. W Anglii kładą duży nacisk na badania już urodzonych dzieci, a czas ciąży traktują jako coś naturalnego.”

Jak widać, opinie są kategorycznie różne. Równie łatwo można natrafić na radę „rodź w Anglii!”, jak na całkiem przeciwną. Zwróćmy jednak uwagę na to, że opinie odradzające są przeważnie oparte na obiegowych opiniach typu „w szpitalach większy syf niż w Polsce” lub „służba zdrowia w Anglii to tragedia”. Opinie za porodem na Wyspach często poparte są własnymi doświadczeniami. To sugestia, którą warto wziąć sobie do serca.

____________

Dzieciak.co.uk

Źródło: nowyczas.co.uk

Share |

2 komentarze do “Poród na Wyspach?”

  1. tyyyna napisał(a):

    Witam, od kilku tygodni szukam informacji na różnych forach o porodzie w angli, jestem w 18 tygodniu ciąży, ciaża przebiega prawidłowo natomiast ja sama jestem po 2 laporoskopiach i mam guza na miednicy co w Polsce skutkuje automatycznie rozwiązaniem ciąży przez cesarskie cięcie, ale mam w planach przeprowadzić sie za 2 miesiące na stałe na wyspy i zaczynam się martwić o mój poród…

  2. anna napisał(a):

    no niestety Polacy by chcieli wszędzie dostosować wszystko do własnego widzimisię
    skoro tam tak źle to wracać do Polski
    Polki chciałyby najchętniej usg ciąży co tydzień bo chcą zobaczyć dzidziusia
    jeżeli ciąża jest bez zagrożeń nie ma takiej potrzeby
    w UK też można zapłacić i ma się usg ile się chce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także:

Zespół medyczny dla ciężarnej

Podczas ciąży, każda przyszła mama na pewno powinna znaleźć się pod opieką położnej (lub lekarza rodzinnego GP). Położna będzie…

Elektroniczne monitorowanie płodu

Możliwe, że już nie raz spotkałaś się ze skrótem EFM. Jeżeli do tej pory nie byłaś pewna, co ów…

Testy weryfikujące palenie papierosów w ciąży

Szacuje się, że aż 20% ciężarnych pali papierosy, które są szkodliwe i mogą powodować komplikacje w trakcie ciąży i…

Ciąża i poród - posty na forum: