Karolina Grzelewska / Hair-Life Professional

Nazywam się Karolina Grzelewska i prowadzę biznes w UK od roku 2008. Przyjechałam do Anglii, kiedy mój synek miał roczek. Przyznam szczerze, że był to dla mnie zupełnie obcy Świat, obcy ludzie i wszystko było inne. Z wykształcenia jestem fryzjerem-stylistą. Od roku 1996 czynnie oddaję się pasji w dziedzinie fryzjerstwa.

Kocham włosy, kocham swoją pracę oraz uwielbiam ludzi, z którymi mam okazję współpracować… Jakie mam doświadczenie? Od samego początku swojej kariery zawodowej byłam szkolona przez francuskich oraz polskich stylistów pod marką L’Oreal Professionnel. Mieszkając jeszcze w Polsce, pracowałam dla jednej z największych sieci profesjonalnych salonów fryzjerskich znanych we Francji oraz w Polsce. Przez wiele lat zdobywałam nowe doświadczenie, uczęszczałam na liczne szkolenia w znanych Akademiach L’Oreal. Gdyby policzyć, ile głów można ostrzyc w ciągu tylu lat, można stwierdzić, że niewyobrażalnie dużo. Załóżmy, że w ciągu dnia można obsłużyć tylko 5 klientów a pracując 22 dni w miesiącu otrzymamy wynik 110 strzyżeń, co rocznie daje 1320 wykonanych usług. Od roku 1996 do dnia dzisiejszego możemy oszacować, że liczba ta wynosi średnio 22440! Pomijam usługi wykonane po za normą czasową lub w trakcie dni wolnych od pracy, czy na specjalne zlecenia. Reasumując, tak długi staż w tej branży pozwolił mi doskonalić swoje umiejętności zawodowe a połączona z tym pasja, przerodziła się w biznes, o którym zawsze marzyłam…

Jak to się zaczęło w Anglii?

Nie narzekałam na pracę w Polsce. Zawsze byłam szanowanym i wyróżnionym pracownikiem, jednak, że mój mąż wyjechał na wyspy, ponieważ miał możliwość podjęcia współpracy z firmą w UK. Postanowiłam przeprowadzić się na wyspy. Było to ogromne ryzyko, stres i brak znajomości języka angielskiego były dla mnie ogromnym wyzwaniem. Początki były naprawdę trudne, ponieważ w Nottingham byłam zupełnie nowym fryzjerem, nikt o mnie nie słyszał, nikt mnie naprawdę nie znał. Nie miałam tu kontaktu z przedstawicielami mojej ukochanej marki L’Oreal i Kerastase. Było ciężko, w dodatku większość czasu poświęcałam dziecku.

Mąż pracował praktycznie 6 dni w tygodniu do godziny 17:00 lub 18:00. Postanowiliśmy z mężem, że będziemy kontynuować moje rzemiosło i będziemy małymi krokami zdobywać rynek. Inwestowaliśmy w drobne ogłoszenia, początkowo udzielałam wielu konsultacji moim nowym klientom oraz jako mobilny fryzjer – świadczyłam usługi w domu klienta. Tak, byłam mobilnym stylistą, który w godzinach popołudniowo-wieczornych spełniał oczekiwania nowych klientów. Przez około 3 pierwsze miesiące pozyskałam mnóstwo klientów. Drogą pantoflową i z polecenia pozyskiwałam coraz to więcej klientów, natomiast mój kalendarz wizyt zapełniał się dynamicznie.

Po 3 miesiącach zmieniliśmy miejsce zamieszkania z myślą, że przerobimy część nieruchomości na lokal usługowy. Pod koniec 2008 roku postanowiłam zarejestrować się w HMRC i otworzyłam swój mały biznes. To dało mi niezmierną radość, ponieważ początki były ciężkie. Mąż po pracy zabierał mnie do klientów, długie wieczory spędzał w samochodzie zajmując się dzieckiem. Po zmianie miejsca zamieszkania wiele uległo zmianie na lepsze od strony organizacyjnej. Teraz już mogłam pracować w swoim małym lokalu, w oddzielonej od części domu małym salonie.

W trakcie tych pierwszych 4 miesięcy udało mi się nawiązać kontakty handlowe z dystrybutorami mojej marki produktów, na których pracowałam i nadal pracuję. Inwestowałam w reklamę. Brałam czynny udział w Dniach Otwartych dla Polonii, w licznych pokazach oraz ogłaszałam się praktycznie wszędzie. Kolejne kilka miesięcy było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Zeszyt z zapisami zapełniał się tak szybko, że pojawiały się wpisy z 2 miesięcznym wyprzedzeniem. Zaczęłam się przyzwyczajać do nowego miejsca, ludzi i całego wcześniej obcego otoczenia.

Małymi kroczkami …

Mój mały biznes małymi krokami się rozwijał. Dziecko zapisałam do prywatnego przedszkola, co też pozwoliło mi wydłużyć mój czas pracy. Musiałam sprostać: wiele zadań, etapów i połączyć z moją pracą (bycie mamą, żoną, wszystkie obowiązki domowe oraz zadania służbowe połączyłam w taki sposób, że nie zabrakło mi czasu na spotkania z nowymi znajomymi lub z rodzina w Polsce). Sama nie wiem, jak to osiągnęłam ale wiem, że we wszystkim wspierał mnie mój mąż. Tak, Marek wiele mi pomógł. Głównie reklama, strona internetowa, akcje marketingowe. Mobilizował mnie niezmiernie, ponieważ spokojnie mogłam się skupić na swojej pracy a On czynnie mi w tym pomagał.

Chociaż miałam dużo pracy i dużo klientów, to nie była to łatwa sytuacja finansowa, ponieważ cały kapitał jaki wygenerowałam – był na bieżąco inwestowany w rozwój działalności. Tylko dlatego, że mój mąż pracował i mogliśmy oszczędzać na inwestycje – realizowałam swoje dalsze plany biznesowe.

Z uwagi na barierę językową, nie miałam wcześniej szans i możliwości korzystania ze szkoleń, pokazów ale już po roku pobytu w Anglii wiele się nauczyłam. Zapisywałam się na udział w wielu prezentacjach i pokazach fryzjerskich, poznałam wiele ciekawych osób z różnych firm, co później bardzo mi pomogło w dalszym rozwoju biznesu.

Po 2 latach, posiadając mały salon oraz ogromną bazę klientów z programem lojalnościowym, zastanawiałam się nad rozszerzeniem działalności. Była to na tyle dla mnie komfortowa sytuacja, że mogłam pozwolić sobie na inwestowanie w nowe szkolenia i edukację. Poznałam wiele innych osób z branży kosmetycznej oraz wizażystki, dzięki czemu mogliśmy wspólnie zaoferować klientom więcej usług i stworzyć bazę stałych klientów już na innym poziomie w kwestii trwającej współpracy. To była taka rodzina biznesowa. Zaczęły się pierwsze szkolenia w Akademii L’Oreal w UK. To był dla mnie kolejny duży krok. Nadal równolegle świadczyłam usługi mobilne ale z czasem pojawiło się nowe utrudnienie, ponieważ mój mąż nie zawsze mógł mnie przetransportować do klienta. Pojawiło się więcej klientów z pobliskich miejscowości i miast t.j. Newark, Lincoln, Derby, Birmingham, Oxford, Coventry. Wiele osób odwiedzało mnie w moim domowym salonie w Nottingham. To już było coś niesamowitego. Wieść o mnie i o moich usługach zawitała do Londynu, do Bristol i Manchester. Reklama mojej firmy pojawiała się w licznych magazynach i w prasie w całym UK.

Kolejne kilkanaście miesięcy to wiele nowych zmian. Dziecko zapisałam do pierwszej klasy Primary School.  Postanowiłam sprostać zadaniu w kwestii mobilności zatem zapisałam się na kurs Prawo Jazdy. Udało się, zdobyłam uprawnienia kierowcy i stałam się bardziej niezależna.  Ale nie było łatwo, cały ogrom pracy i poświęcenia to było mnóstwo wyrzeczeń w życiu prywatnym. Zależało mi na dalszym rozwoju.

Po kolejnych kilkunastu miesiącach postanowiłam zainwestować w komercyjny biznes już na innych zasadach. Bardzo rozbudowana baza stałych klientów, mnóstwo referencji z polecenia i nowo stworzona przez mnie marka cieszyła się uznaniem wśród Polonii z innych miast, jak również wśród klientów innej narodowości. Stałam się popularna i lubiana. Poznałam dodatkowo wspaniałą przyszłą współpracowniczkę, która mieszkała w Birmingham. To Michalina. Michalina jest Kosmetologiem z wykształceniem wyższym oraz z ogromnym doświadczeniem w branży kosmetycznej. Podjęliśmy współpracę i poważnie potraktowałam dalszy krok: Otwieram salon!

Wszystkie oszczędności oraz pomoc mojego męża skupiły się na nowej inwestycji. Początkowo miał to być tylko salon fryzjerski, ale, że poznałam fantastyczną osobę do współpracy zadecydowaliśmy z mężem, że będzie to salon fryzjersko-kosmetyczny. Bardzo długo szukałam interesującego lokalu, który by spełnił moje oczekiwania. Niestety, prawie 8 miesięcy poszukiwań nie przyniosło rezultatu, więc wynajęliśmy lokal, który nie był zupełnie przystosowany do naszej branży. Była to od wielu lat niefunkcjonująca restauracja z pomieszczeniami magazynowymi. Lokal był zaniedbany i kwalifikował się do rozbiórki. Jako, że mój mąż jest również pasjonatem, projektantem oraz prowadzi swoje usługi remontowo-budowlane na wysokim poziomie, zadecydował, że spełni moje marzenie i stworzy dla mnie przytulny salon.

Do odważnych świat należy!

Nie bałam się otworzyć tego salonu, ponieważ już wiedziałam, że wszystkich swoich stałych klientów przeniosę tylko w nowe miejsce. Będzie inaczej… I tak się stało. Remont kapitalny trwał około 60 dni i udało się! Byłam szczęśliwa! Na otwarcie zaprosiliśmy mnóstwo gości oraz klientów. Teraz dopiero zaczęły się realizować moje dalsze marzenia.

To już nie był tylko salon i usługi… To miejsce stało się dla mnie drugim domem a dla klientów wyjątkowym miejscem relaksu i odpoczynku. Zaczęłam brać czynny udział w licznych pokazach, pomagaliśmy organizować wiele masowych imprez dla Polonii a po kilku tygodniach, mój salon otrzymał oficjalne uznanie w firmie L’Oreal Professionnel. Został nadany oficjalny certyfikat na mój salon, jako Expert Salon a obecnie znajduje się na liście autoryzowanych salonów i ekskluzywnych w zakresie poziomu świadczonych usług. Zaczęły się kolejne szkolenia w Akademii L’Oreal w Manchester, Londyn oraz pokazy w Birmingham. Po kilku miesiącach do naszego salonu zawitał przedstawiciel organizacji Futures Nottingham & Nottinghamshire, co zaowocowało podpisaniem stałej współpracy w zakresie prowadzenia praktyk oraz szkoleń fryzjerskich w naszym salonie. Zarejestrowaliśmy dodatkowe usługi oraz stworzyliśmy małą Akademię Fryzjerską. Zaczęły się reportaże i publikacje artykułów w gazetach polonijnych.

Co dalej?

Moim kolejnym marzeniem, jest stworzenie małej sieci salonów z moją marką Hair-Life Professional. Na mocy współpracy z prawnikami oraz z firmami supportującymi małe przedsiębiorstwa w UK, stworzyliśmy ofertę i warunki współpracy na bazie franczyzy. Jednak jeszcze nie teraz możemy wprowadzić to w życie. Stworzyliśmy małą Akademię Fryzjerską, ponieważ chcielibyśmy sami stworzyć sobie i wyuczyć profesjonalnych fryzjerów, z którymi moglibyśmy podjąć współpracę. Wielokrotnie publikowaliśmy ogłoszenia, że poszukujemy stylistów z minimum 3-5 letnim stażem i znajomością marki L’Oreal oraz z zaawansowanym językiem angielskim plus wykształcenie kierunkowe – ale jak do tej pory, nie udało się pozyskać do naszego Teamu osoby spełniającej nasze oczekiwania. Kładziemy nacisk na wysoce profesjonalną obsługę klienta, co też nie ukrywam mojego zadziwienia, że w zasadzie tak małe wymagania są dużą barierą podjęcia współpracy z potencjalnymi kandydatami. Ja pracuję w zawodzie jako fryzjer-stylista od 17 lat. Co prawda od początku zżyłam się z marką L’Oreal i przebyłam kilkadziesiąt szkoleń, jednak zaledwie 3-5 lat doświadczenia u kandydata nie powinno być zaskoczeniem, czymś, czego nie można osiągnąć…

Po otwarciu salonu, coś się zmieniło. Nie zliczę nowych klientów, jest ich więcej i stale przybywa. Regularnie musimy dodrukowywać karty lojalnościowe. Obsługujemy klientów, którzy specjalnie do nas przyjeżdżają z innych miast pokonując nawet do 3 godzin czas drogi do Nottingham. To jest szokujące, ale i piękne zarazem. Zostałam doceniona w tak szerokiej skali, bo w zasadzie UK nie jest małym terytorium. To już nie jest klasyczny salon. To wyjątkowe miejsce spotkań natury z pięknem, relaksu i elegancji. Nasz salon to klinika zdrowych włosów, centrum urody połączony z domem mody. Zajmujemy się nie tylko tradycyjnymi usługami fryzjerskimi, ale skupiamy się również na odbudowie struktury włosa i naprawie jego rdzenia. Najnowsze osiągniecia nauki oraz techniki wydobycia naturalnego piękna w naszym salonie urody to naprawdę inny zakres usług niż tylko tradycyjny…

Niestety, ale rezerwacja usług w naszym salonie musi odbyć się z minimum 14-20 dniowym wyprzedzeniem. Nie świadczymy usług masowo, natomiast każdy klient traktowany jest bardzo indywidualnie.

Oto inny fragment artykułu ze mną / Gazeta Polonijna – patrz załącznik.

https://issuu.com/gazetapolonijna-east/docs/gazeta_polonijna_east_3/11?e=0

***

Niniejszy artykuł został napisany nie dla konkursu, ale dla ludzi, którzy startują tu od ‘’0. Wszystko można osiągnąć, jeżeli postępuje się właściwie i uczciwie. Tak naprawdę skromność, budowanie zaufania na podłożu dobra oraz rozwijaniu swojej pasji pozwoli na osiągnięcie sukcesu, sukcesu na skalę większą niż tego sami się spodziewamy.

I jedna myśl przewodnia dla emigrantów: Naprawdę, tylko wytrwałość i dobro, tylko uczciwość i skromność pozwoli Wam osiągnąć cel na Emigracji. Specyficzne i obce środowisko nie zawsze jest przyjazne, by spełnić swoje marzenia. Nie bądźcie nigdy zazdrośni, nie rywalizujcie ze sobą burząc relacje i własny spokój wewnętrzny. Radujcie się z sukcesów obcych Wam ludzi i starajcie się brać przykład. Bądźcie pomocni a los będzie i Wam pomocny. Szczególnie tu na obczyźnie, my Polacy powinniśmy się wspierać i żyć w zgodzie, bo nic lepszego naprawdę tu się nie osiągnie bez akceptacji i przyjaźni.

Pozdrawiam,

7920_1050797850779_4051731_nSenior Stylist Karolina Grzelewska
Hair-Life Professional
508 Carlton Road, NG3 2NS, Nottingham
www.hairlife.co.uk

Konto Facebook: www.facebook.com/fryzjernottingham
Fan Page: www.facebook.com/nottinghamfryzjer

 

Share |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POPULARNE ARTYKUŁY

Plebiscyt: POLISH CHOICE OF THE YEAR

. POLISH CHOICE OF THE YEAR to plebiscyt, w którym polscy konsumenci z Wielkiej Brytanii mogą wskazać i docenić…

Kariera w handlu detalicznym

Pomimo recesji w sektorze handlu detalicznego w dalszym ciągu rynek ten daje wiele możliwości ciekawej i elastycznej pracy dla…

EKO jazda, a egzamin praktyczny na prawo jazdy

EKO JAZDA to nowoczesny styl jazdy przyczyniający się do bezpieczeństwa na drodze  przy jednoczesnym obniżeniu konsumpcji paliwa oraz emisji…

Prawa pracujących kobiet w ciąży

Przepisy prawa chronią pracownicę już od początku ciąży, dlatego też im wcześniej poinformujesz pracodawcę o błogosławionym stanie tym wcześniej…