Czemu warto wrócić do Polski

Wrócili z Wielkiej Brytanii do Polski. Trochę narzekają – to jasne.

Ale jakie widzą polskie plusy?
.

Justyna, 26 lat

Chwali luz w sklepach, głębsze relacje, przewidywalną pogodę.
Studiowała w Anglii lingwistykę, pracowała w Tesco i w aptece.
Półtora roku temu, po sześciu latach, wróciła do Polski, by pracować w brytyjskiej firmie.

– Po powrocie dziwiło mnie, jak bardzo brakowało mi przyjaciół z Anglii. Przez miesiąc dochodziłam do siebie. Jestem jednak takim typem, który szybko się przystosowuje.

W Anglii niby nikt z nas, Polaków, nie chciał zostać na stałe, ale jednocześnie mało kto wracał. Powszechny brak stabilizacji był odczuwalny. A ja chciałam się ustatkować i mieć swój dom. Teraz mam.

Podoba mi się polski luz w sklepach. Ekspedientki plotkują, a pod ladą piją kawę. W Anglii byłoby to nie do pomyślenia. Tutaj na szczęście nie muszą się aż tak wysilać, bo klient nie zadzwoni do głównej siedziby jak w Anglii, żeby się poskarżyć, że nie został należycie obsłużony.

Z Anglikami nigdy nie umiałam do końca się zaprzyjaźnić. Nie miałam z nikim żadnych głębszych relacji. A tutaj – nie czuję się wyobcowana. W Polsce dobre jest też to, że gdy wstaję rano, to wiem, czy będzie zimno, czy ciepło. W Anglii w ciągu jednego dnia mieszały się trzy pory roku. Trzeba się było zawsze ubierać na cebulę.

Trudno mi natomiast w Polsce mówić dorosłym, których dobrze znam, na „pan, pani”. W Anglii się wszyscy „tykają”, nie zwracaliśmy się per pan nawet do wykładowców na uniwersytecie. Profesorowie śmiali się ze studentów, gdy zwracali się do niech per „profesorze”.

Marcin, 24 lata

Chwali wolny czas na czytanie, poprawę infrastruktury, nowe inwestycje.
Do rodzinnej Warszawy wrócił półtora roku temu, w Wielkiej Brytanii przez cztery lata studiował biznes i finanse.

marcin– Już na początku musiałem się przyzwyczaić do kompletnie innego stylu życia. Gdy mieszkałem w Anglii czy Szkocji, mogłem o godz. 18 wysłać SMS-a do pięciu osób, czy chcą się spotkać na mieście za dwie godziny, i cztery odpisały, że tak. W Warszawie ponownie nauczyłem się umawiać ze znajomymi tydzień lub dwa tygodnie wcześniej. Jest to irytujące. Wszyscy są bardzo zajęci i znacznie trudniej jest utrzymać z kimś kontakt. Nie sposób też często namówić ludzi, by zjeść coś na mieście. Dla mnie to nowość. Ale dzięki temu spędzam więcej czasu, czytając książki.

W Polsce tryb życia zaczęła mi dyktować także pogoda. Latem na pewno trudniej się w Polsce pracuje. Często rezygnuję z ambitnych planów na upalne dni, bo absolutnie nie mam na nic siły. W Anglii panuje dużo łagodniejszy klimat.

Widać, że w Polsce zmienia się infrastruktura, powstają nowe inwestycje. Nie zmieniają się za to Polacy. Nadal są negatywnie nastawieni i wkurzeni już od rana, bo muszą iść do pracy. Podobnie studenci, gdy jadą na uczelnię. W Anglii tego nie widziałem.

Szybko daje się też we znaki polska korporacyjna mentalność. W pracy niektórzy myślą, że młoda osoba świeżo po studiach nie jest w stanie zaoferować żadnych innowacyjnych pomysłów. A nie zawsze tak przecież jest.

W Anglii przyzwyczaiłem się też do tego, że uczciwy człowiek może spokojnie żyć. Gdy poprosiłem wykładowcę o przesunięcie terminu oddania pracy, bo musiałem wyjechać do Polski na pogrzeb, nie było z tym żadnego problemu. Gdy studiując w Polsce, musiałem zaliczyć przedmiot z inną grupą ze względu na wyjazd, musiałem najpierw udowodnić, że naprawdę wyjeżdżam.

Wróciłem do Polski, bo dostałem świetną pracę. Ale nie wykluczam, że w przyszłości przeniosę się gdzie indziej.

Mariusz, 33 lata

Docenia wrocławski Rynek, bliskość i znajomości, pomysłowość Polaków, możliwości przebicia się.
Wyjechał do Londynu zaraz po studiach na pięć i pół roku. Na początku pracował w kawiarni, a krótko przed powrotem wspiął się na pozycję asystenta menedżera projektów w dużej firmie budowlanej. Do Wrocławia wrócił dwa lata temu.

mariusz– Żyłem sobie tam całkiem przyjemnie. Miałem jednak plan, by wrócić po około pięciu latach i tak się stało.
Po powrocie przez pierwsze kilka tygodni czułem się świetnie, jak w domu. Widziałem same plusy. Trzeba było tylko uważniej posługiwać się językiem polskim, który już zaczynałem kaleczyć. Czułem się doświadczony, obyty i pewny siebie, bo w Anglii nauczyłem się radzić sobie w różnych sytuacjach samemu. Oduczyłem się też typowo polskiego i nagminnego narzekania. We Wrocławiu wszędzie było blisko i znajomo, przyjaciele i rodzina na miejscu. Plus wrocławski Rynek, knajpki i urocze kobiety… A potem zacząłem zauważać dziury w drogach, chamstwo, biurokrację, znieczulicę i polską małostkowość. Po kilku miesiącach skończyły mi się pieniądze, nie mogłem znaleźć pracy. Żeby przetrwać, remontowałem znajomym mieszkania. Dzięki przyjaciołom, kilku dobrym książkom i sile woli wyszedłem z dołka i przypomniałem sobie, kim jestem oraz czego chcę od życia.Z pracą do tej pory jest różnie. Obecnie ponownie czegoś szukam. Zaczynam dochodzić do wniosku, że muszę być swoim własnym szefem, bo mam trochę inną wizję niż moi polscy przełożeni.Jednocześnie widzę, że w Polsce każdy może się przebić, rozwinąć interes czy znaleźć rozwojową pracę. Po powrocie byłem mile zaskoczony, że Polacy mają tak szerokie horyzonty i pomysły na siebie, lepsze niż na przykład Anglicy. W UK robotnik, który całe życie skręca rury, na ogół uważa, że to jest jego miejsce i jest z niego zadowolony. My mamy większy zapał, żeby się samodoskonalić. Byle się marudzeniem nie zarazić. Wyjeżdżajcie i wracajcie mądrzejsi!
 
Kinga, 33 lata
.
Zauważa rosnącą otwartość, hartującą zimę. 
Mieszkała w Anglii trzy lata, pracowała w sklepach odzieżowych. Od jej powrotu minęły kolejne trzy. Zanim wyjechała, skończyła pedagogikę, teraz we Wrocławiu studiuje jeszcze filologię angielską i hiszpańską, uczy angielskiego w przedszkolu
.
kinga– Wróciłam razem z chłopakiem Paulem. Nie miałam wysokich oczekiwań wobec Polski, wracałam tylko z myślą o rodzinie. Jednak przez pierwszy rok po powrocie byłam bliska depresji. Bardzo tęskniłam za przyjaciółmi w Anglii, a z tych polskich została mi tylko jedna koleżanka. Szybko zatęskniłam też za wypłatą. Gdy rozpłynęły się oszczędności, pojawiły się obawy, czy wystarczy nam na życie, czy uda się odłożyć na emeryturę. W dodatku wróciliśmy do Polski jesienią, w kiepską pogodę. Potem żartowaliśmy, że skoro przeżyliśmy polską zimę, to nabraliśmy takiego hartu, że przetrwamy już wszystko.Do dziś irytuje mnie dysproporcja między zarobkami a kosztami życia. Zanim wyjechałam, było to normalne, a w Anglii okazało się, że można inaczej. Trudno się znowu przyzwyczaić, ale nauczyłam się z tym żyć.Brakuje mi kultury Anglików, od tej osobistej po uprzejmość na drodze. Uderza mnie to, jak różnie odnoszą się do siebie obce osoby w obu krajach. W Polsce nie raczymy się uprzejmościami. Gdy wyjechałam do Anglii, dowiedziałam się, że nie musi tak być, że może być bezpiecznie na ulicach i życzliwie w urzędach. Może czasem miły stosunek Anglików jest sztuczny, ale ja czułam się tam dobrze, bo nikt nie burczał.Paul do dzisiaj nie odważył się wsiąść w Polsce za kierownicę.Mimo wszystko Polska zrobiła się bardziej otwarta. Wydaje mi się, że więcej ludzi uczy się języków obcych. Może wcześniej też tak było, ale nie zauważałam tego. W Anglii miałam też mniej czasu na wyjścia, we Wrocławiu mam go więcej. Wcześniej tego nie doceniałam. Na co dzień brakuje mi jednak trawnika w samym centrum miasta. Takiego, na którym można byłoby usiąść i zjeść lunch bez obaw, że ktoś na ciebie dziwnie spojrzy.
 

Zródlo: wyborcza.pl
Share |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także:

Dlaczego nie wracam do Polski? – litania emigranta

To natrętne pytanie zadają mi bliżsi i dalsi znajomi, z członkami własnej rodziny włącznie. To bardzo głupie pytanie jest,…

Wracasz do Polski? Przeczytaj ‚Powrotnik’.

Polacy chcący wrócić do kraju mogą skorzystać z serwisu Powroty.gov.pl. Znajdą tam informacje o formalnościach, które będą musieli załatwić…

Zasiłek macierzyński a powrót do Polski

Jako czlonek Unii Europejskiej Polska ma podpisane z Wielką Brytanią obustronne umowy dotyczace pobierania Maternity Allowance oraz Statutory Maternity…