Dlaczego nie wracam do Polski? – litania emigranta

mkw0265_bigTo natrętne pytanie zadają mi bliżsi i dalsi znajomi, z członkami własnej rodziny włącznie. To bardzo głupie pytanie jest, dlatego zazwyczaj puszczam je pomimo uszu, albo dowcipkuję sobie bezczelnie, że się zakochałam w brytyjskiej kuchni i dla mnie dzień bez pieczonej fasolki na śniadanie to dzień w depresji.

A powodów mam wiele, tylko me serce jest czułe na ludzką krzywdę i dlatego wolę tej litanii oszczędzić rodakom, bo wiem, że prawda i sarkazm tak skondensowane mogą urazić co wrażliwsze serca patriotów.

Nie wracam, ponieważ zwyczajnie nie umiem już sobie wyobrazić życia w ojczyźnie, bo stała się obcym i nieprzyjaznym tematem sennych koszmarów zamiast być słodkim krajem lat dziecięcych. Gdy przyjeżdżam na dłuższy urlop do Polski już po paru dniach obcowania z ojczyzną czuję się absurdalnie odrealniona i ciągle mi się zdaje, że Kafka swój „Proces” musiał pisać z myślą o nas, Polakach.

Nie wrócę, bo nie będę pracować na czarno, albo na śmieciówce bez prawa do choroby i wakacji, nie będę zaharowywać się oddając codziennie pół doby w zamian za honorarium wystarczające akurat na czynsz i pół litra na osłodę znoju. Ale finanse, a raczej permanentne manko w budżecie domowym, to tylko taki sztandarowy przykład – o innych się innym Polakom nie mówi, żeby nie wyjść na pysznego buca w towarzystwie.

Nie będę czekać pół roku z tasakiem w plecach, aż dojdzie moja kolej do lekarza i w NFZ znów będą limity. Nie będę posyłać dzieci do szkoły, gdzie na lekcjach biologii wciąż się mówi, że ewolucja to wymysł szatana, a homoseksualizm to choroba psychiczna. Nie chcę żyć w miejscu, w którym mózg mi już nie jest potrzebny, bo o wszystkim już ktoś za mnie pomyślał – co jest dobre, a co złe, w co mam wierzyć, a co opluwać z nienawiścią; gdzie inność jest niemile widziana, a innowiercom się sra na wycieraczki.

Nie chcę mieszkać w kraju, w którym z patriotyczną pieśnią na ustach w święto państwowe pali się tęczę w środku miasta, a narzekactwo to taka odmiana small talku i ludzie od rana do wieczora po prostu się licytują, kto ma gorzej. Nie chcę żyć w miejscu tak mocno osadzonym w swej trudnej historii, że nawet opóźnienie technologiczne w stosunku do reszty sąsiadów stawia nas gdzieś pomiędzy ostatnią małpą , a pierwszym Afrykańczykiem i mieć iphona to szczyt szpanu. Nie chcę być skazana na komunistyczny azbest w ścianach i odór kaca w autobusach, albo karierę przez łóżko, bo dla młodych panien albo to, albo zmywak w przydworcowej knajpie. Nie chcę do miast i miasteczek, gdzie na każdym rogu, obok monopolowego znajduje się klub AA, a na każdej ławce siedzi kibol z maczetą w dłoni; gdzie zaplute chodniki i szare blokowiska to codzienność ludzi, którzy sami siebie nazywają klasą średnią.

Dopiero emigracja otworzyła mi oczy na mentalne zgliszcza ojczyzny i powszechny smuteks rodaków. To jest wciąż PRL, tylko w płaszczyku IV RP, odmalowany unijną farbą na nieco weselsze kolory.

I choć zanim wyjechałam dobrze mi się żyło w tym gówienku, bo było ciepło i swojsko, to teraz już nie chcę do tego gówna wracać, bo zwyczajnie czuję, że śmierdzi.


Zródlo: ujagny.blog.pl/2014

Share |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także:

Dlaczego nie wracam do Polski? – litania emigranta

To natrętne pytanie zadają mi bliżsi i dalsi znajomi, z członkami własnej rodziny włącznie. To bardzo głupie pytanie jest,…

Zasiłek macierzyński a powrót do Polski

Jako czlonek Unii Europejskiej Polska ma podpisane z Wielką Brytanią obustronne umowy dotyczace pobierania Maternity Allowance oraz Statutory Maternity…

Wracasz do Polski? Przeczytaj ‚Powrotnik’.

Polacy chcący wrócić do kraju mogą skorzystać z serwisu Powroty.gov.pl. Znajdą tam informacje o formalnościach, które będą musieli załatwić…